Przymusowe szczepienia przeciw pneumokokom. Państwo każe, płaci setki milionów i nie potrafi powiedzieć po co

Przez dziewięć lat w Polsce obowiązuje przymusowe szczepienie wszystkich dzieci przeciw pneumokokom. Rodzice nie mają wyboru. Program jest wpisany do kalendarza szczepień ochronnych i realizowany pod groźbą konsekwencji administracyjnych. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia w oficjalnych odpowiedziach nie potrafi jasno wskazać, jakie konkretne korzyści zdrowotne przyniósł ten program.

To nie jest marginalny szczegół. To jest fundament zaufania do państwa.

Bo jeśli państwo zmusza obywateli do określonego działania, zwłaszcza dotyczącego zdrowia dzieci, to ma bezwzględny obowiązek rozliczyć się z efektów. A tego rozliczenia po dziewięciu latach wciąż nie ma.

Obowiązek bez rachunku sumienia

Szczepienia przeciw pneumokokom wprowadzono jako obowiązkowe w 2017 roku. Od tego momentu zaszczepiono setki tysięcy dzieci. Program był przedstawiany jako konieczny, bezalternatywny i oparty na wiedzy naukowej.

Problem polega na tym, że gdy pada proste pytanie
jakie są twarde efekty zdrowotne
jak zmieniła się liczba ciężkich zachorowań
jakie wskaźniki poprawiły się w wyniku programu

resort zdrowia nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Nie ma publicznie dostępnego raportu, który wprost pokazuje
było tak
jest tak
to jest efekt szczepień

Zamiast tego są ogólne stwierdzenia, skróty myślowe i unikanie konkretów.

Setki milionów złotych bez jasnej oceny skuteczności

W latach 2021 do 2025 koszt obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom wyniósł około 232 miliony złotych. To tylko środki publiczne.

Do tego dochodzą prywatne wydatki rodziców, którzy kupowali inne preparaty na własny koszt, aby uniknąć podania refundowanej szczepionki. Państwo zmusza do szczepienia, ale jednocześnie część obywateli dopłaca, by mieć wybór.

To sytuacja absurdalna. Jeśli program jest skuteczny i optymalny, to dlaczego tysiące rodziców decyduje się na dodatkowe koszty. Jeśli nie ma alternatywy, to dlaczego w praktyce ona istnieje.

I przede wszystkim
dlaczego przy tak ogromnych wydatkach nie ma jasnej, publicznej analizy efektów zdrowotnych.

Dane epidemiologiczne, które nie pasują do narracji

Największy problem zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na oficjalne dane epidemiologiczne. W raporcie Koroun, do którego odsyła strona rządowa, widnieją liczby dotyczące inwazyjnej choroby pneumokokowej.

W 2016 roku potwierdzono około 700 przypadków
W 2024 roku było to już niemal 1900 przypadków

To wzrost niemal trzykrotny w czasie, gdy szczepienia były już powszechne i obowiązkowe.

Oczywiście liczby same w sobie nie przesądzają o przyczynach. Mogą wynikać z lepszej diagnostyki, dokładniejszego raportowania czy zmian systemowych. Ale właśnie dlatego rolą Ministerstwa Zdrowia jest wyjaśnić to obywatelom wprost, a nie zamiatać temat pod dywan.

Tymczasem zamiast jasnych analiz mamy ciszę.

Zdarzenia, których nie wolno ignorować

W debacie publicznej pojawiają się również dramatyczne przypadki czasowo powiązane ze szczepieniami. W maju 2024 roku w miejscowości Barcin dwuletnie dziecko zmarło kilka godzin po podaniu szczepionki.

Instytucje państwowe słusznie podkreślają, że związek czasowy nie oznacza związku przyczynowego. Ale jednocześnie brak pełnej, czytelnej informacji i transparentnej komunikacji tylko pogłębia nieufność społeczną.

Państwo nie może oczekiwać ślepego zaufania. Zaufanie trzeba budować. A buduje się je prawdą, danymi i odwagą do odpowiedzi na trudne pytania.

Problem nie w szczepieniach. Problem w państwie

Ten tekst nie jest atakiem na medycynę. Nie jest negowaniem szczepień. Jest pytaniem o standardy państwa.

Jeżeli coś jest przymusowe
jeżeli kosztuje setki milionów złotych
jeżeli dotyczy zdrowia dzieci

to musi być
regularnie oceniane
publicznie raportowane
uczciwie komunikowane

Bez tego każdy kolejny program zdrowotny będzie budził coraz większy opór, niezależnie od jego rzeczywistej wartości.

Podsumowanie

Po dziewięciu latach obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom w Polsce wciąż nie znamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie
co dokładnie zyskaliśmy jako społeczeństwo

Znamy koszty. Znamy obowiązek. Znamy sankcje.
Nie znamy twardego bilansu korzyści.

A w demokratycznym państwie prawa to jest problem, którego nie da się zagłuszyć ani propagandą, ani hasłami o bezpieczeństwie.

Czarny Dom w Chiang Rai – najbardziej mroczne muzeum Tajlandii. Wirtualna…

Rak. Żywność „bezpieczna”, normy UE, certyfikaty… a ludzie chorują coraz bardziej. Coś tu się nie zgadza

Rak. Żywność „bezpieczna”

Rak. Żywność „bezpieczna”, normy UE, certyfikaty… a ludzie chorują coraz bardziej. Coś tu się nie zgadza

Zauważyliście, że z roku na rok lekarze, dietetycy, influencerzy od zdrowia i samozwańczy specjaliści mówią nam coraz więcej o tym, czego nie jeść?
Nie jedz mięsa, bo rak.
Nie jedz cukru, bo rak.
Nie jedz przetworzonej żywności, bo rak.
Nie jedz glutenu, bo rak.
Nie jedz chipsów, nie pij słodkiego, nie dotykaj parówek, bo rak.

Wychodzi na to, że pół polskiego sklepu to jedna wielka mina.
A drugie pół — to tykająca bomba z opóźnionym zapłonem.

A teraz najlepsze: wszystko to jest dopuszczone do sprzedaży, przebadane i zgodne z normami Unii Europejskiej.
Ba — każdy produkt, który stoi na regale, ma certyfikaty, dokumentację, audyty, normy, pieczątki, testy i całą stertę papierów, które mówią jedno:

„To jest bezpieczne dla konsumenta.”

To jakim cudem ci sami specjaliści mówią, że to… może powodować raka?
Coś tu wyraźnie nie gra.


Bezpieczne według kogo? Zdrowe dla kogo?

Tu dochodzimy do sedna sprawy.
W Polsce (i w całej UE) obowiązuje zasada:

Produkt ma być bezpieczny dla organizmu przy określonej, „typowej” dawce.

I teraz najważniejsza prawda, której społeczeństwu nikt nie chce powiedzieć wprost:

„Bezpieczne” nie znaczy „zdrowe”.

Legalne nie znaczy „dobre dla organizmu”.

Norma nie znaczy „to może pan jeść codziennie”.

To tylko znaczy, że substancja — choć potencjalnie szkodliwa — nie zabije cię w ciągu tygodnia ani nie wywoła raka po dwóch paczkach.

Ale po 15 latach?
Po 20 latach?
Po przyjęciu tego w każdej możliwej formie, codziennie?

Tu już normy milczą.


Dlaczego w ogóle żywność „zgodna z normami” może powodować raka?

Bo normy nie badają długoterminowej kumulacji.
Nie badają łączenia różnych substancji.
Nie badają, jak produkt działa w połączeniu z:

• stresem,
• brakiem snu,
• używkami,
• siedzącym trybem życia,
• skażonym powietrzem,
• lekami,
• cukrami,
• tłuszczami trans,
• mikroplastikiem.

Normy badają jeden składnik w idealnych warunkach laboratoryjnych.
A my żyjemy w rzeczywistości, a nie w laboratorium.


„Ale przecież wszystko jest certyfikowane!” – to najczęstsza wymówka

Certyfikaty mają chronić producentów i dystrybutorów, nie zawsze konsumentów.

Dlaczego?

Bo certyfikat:

✔ określa minimalne wymagania,
✔ dopuszcza określone dawki substancji,
✔ pozwala na stosowanie dodatków uznanych za „nieszkodliwe w małych ilościach”,
✔ nie bada wpływu wieloletniego,
✔ nie obejmuje całej diety, tylko pojedynczy produkt.

To tak, jakby powiedzieć:

„Jedna kropla trucizny cię nie zabije, więc lejcie po kropelce wszędzie.”

Efekt?
Łącznie i tak dostajesz sporą dawkę, ale każdy producent osobno powie:

„Ale my daliśmy tylko kropelkę. To mieści się w normie.”


Specjaliści biją na alarm, bo widzą statystyki. I to nie jest straszenie — to jest dramat

Polska idzie w stronę krajów, gdzie choroby nowotworowe są codziennością.
I nie chodzi o same przypadki — chodzi o wiek pacjentów.

Dziś na raka chorują:

• 30-latkowie,
• 20-latkowie,
• dzieci (!).

W medycynie ogląda się coś, czego wcześniej nie było:

nowotwory, które pojawiają się szybciej, młodziej, częściej.

To nie jest przypadek.
To jest sygnał alarmowy.


Media mają w tym swój udział. Bo strach się kliknie

Nie ma nic bardziej „chodliwego” niż nagłówek:

„To cię zabije!”
„Ten produkt powoduje raka!”
„Tego nigdy nie jedz!”

W efekcie powstaje chaos informacyjny.
Ludzie przestają wierzyć wszystkim — lekarzom, dietetykom, naukowcom.
I to błędne koło.

Ale od chaosu nie uciekniemy, dopóki ktoś nie powie jasno:

Tak — część żywności zgodnej z normami może realnie zwiększać ryzyko nowotworów.

Nie dlatego, że jest zatruta.
Nie dlatego, że ktoś chce nas otruć.
Tylko dlatego, że normy dopuszczają rzeczy, które nie są dla nas dobre w długim okresie.


Które produkty najczęściej trafiają na celownik specjalistów?

Nie chodzi o to, żeby demonizować, ale fakty są twarde:

• ultra przetworzona żywność (UPF),
• wędliny peklowane,
• nadmiar czerwonego mięsa,
• fast foody,
• słodzone napoje,
• tłuszcze trans,
• żywność smażona na głębokim oleju,
• żywność grillowana na przypalenie,
• produkty z konserwantami azotowymi,
• słodycze z syropem glukozowo-fruktozowym.

Wszystko to jest legalne.
Wszystko to jest zgodne z normami.
Wszystko to jest tanie i masowe.
I wszystko to — przy nadmiernym spożyciu — zwiększa ryzyko chorób cywilizacyjnych.


Nikt nie powie głośno: „Zakazujemy.” Dlaczego? Bo nikt nie chce wojny z przemysłem

Gdyby państwa chciały naprawdę chronić zdrowie obywateli, musiałyby zakazać połowy produktów z supermarketów.

A to się nigdy nie stanie, bo:

• biznes,
• lobby,
• pieniądze,
• podatki,
• rynek pracy,
• eksport,
• ogromna skala produkcji.

Nikt nie walczy z gigantem spożywczym, bo gigant ma więcej pieniędzy niż niejedno państwo.

Więc zamiast zakazywać, system mówi:

„To jest zgodne z normami. Proszę kupować.”

A lekarze mówią:

„Nie jedz tego za często, bo to może zwiększać ryzyko raka.”

I tak rodzi się schizofrenia informacyjna.


Największa pułapka: społeczeństwo wierzy certyfikatom bardziej niż lekarzom

Ludzie często mówią:

„Gdyby to było takie niezdrowe, to by zakazali.”
„Skoro mogę to kupić, to chyba jest OK.”
„Przecież wszystko jest badane.”

To naiwność.
Nowoczesna, wygodna naiwność.

Właśnie dlatego świat idzie w kierunku:

• cukrzycy,
• otyłości,
• chorób serca,
• nowotworów,
• chorób cywilizacyjnych.

Nie dlatego, że chcemy chorować.
Tylko dlatego, że nikt nie mówi całej prawdy:

Współczesna dieta jest legalna, opłacalna i rakotwórcza — w długim okresie.


Czy ktoś nas oszukuje? Nie trzeba spisku — wystarczy system, który sprzyja wygodzie, nie zdrowiu

To nie teoria spiskowa.
To zwykła ekonomia.

• Zdrowa żywność jest droga.
• Przetworzona jest tania.
• Przetworzona jest trwała.
• Przetworzona ma wysoki zysk.
• Przetworzona ma długi termin.
• Przetworzona uzależnia smakiem.

A co uzależnia, to sprzedaje się świetnie.
I nawet jeśli szkodzi — robi to powoli, cicho, legalnie.


Wniosek? Każdy musi otworzyć oczy. Bo nikt za nas tego nie zrobi

Nie da się jeść idealnie.
Nie da się żyć sterylnie.
Nie da się unikać wszystkiego.

Ale da się:

• ograniczyć przetworzoną żywność,
• czytać etykiety,
• jeść mniej cukru,
• wybierać naturalne produkty,
• gotować częściej w domu,
• unikać spalonych, przypalonych potraw,
• mniej smażyć, więcej gotować,
• używać produktów prostych, bez udziwnień.

Bo prawda jest brutalna:

**System pozwoli ci jeść legalnie aż do choroby.

Świadomość pozwoli ci tego uniknąć.**

Szpitale odmawiają przyjęć! Pacjenci onkologiczni w szoku – dramatyczne „sygnały z całej Polski”!

lekarz SOR zarobki, 108 tys zł lekarz, szpital Bielsko Biała, medycyna

 Polska służba zdrowia się załamuje – szpitale przestają przyjmować pacjentów!

Coraz więcej polskich szpitali zamyka drzwi przed pacjentami. Alarmujące doniesienia płyną z całego kraju – placówki nie przyjmują nowych chorych, a nawet pacjentów onkologicznych!

Rzecznik Naczelnej Rady Lekarskiej, Jakub Kosikowski, potwierdził, że do Naczelnej Izby Lekarskiej napływają dramatyczne sygnały: operacje odwoływane, przyjęcia wstrzymane, leczenie przesuwane na przyszły rok.

Lekarze nie mają złudzeń – to najpoważniejszy kryzys od lat.


💸 NFZ bez pieniędzy – szpitale nie mają z czego leczyć!

Z czego wynika ta dramatyczna sytuacja? Z prostego powodu: pieniądze się skończyły. Szpitale wykorzystały roczne limity z NFZ, a nowych środków nie ma.

➡️ Placówki boją się zadłużenia, więc same wprowadzają ograniczenia.
➡️ Zabiegi są przekładane „na przyszły rok”.
➡️ Chorzy onkologiczni słyszą, że mają „poczekać do stycznia”.

Jak alarmują lekarze, wstrzymanie leczenia nawet o kilka tygodni może oznaczać tragedię.


⚠️ Dramat pacjentów – nawet chorzy onkologiczni zostają bez pomocy

„Nie mamy już kontraktu, nie możemy przyjmować kolejnych pacjentów” – takie słowa coraz częściej słyszą Polacy w rejestracjach szpitalnych.

Pacjenci onkologiczni są rozpaczliwie zaskoczeni. Część z nich przyjeżdża z daleka – i dopiero na miejscu dowiaduje się, że leczenie zostaje przesunięte na 2026 rok.

Lekarze biją na alarm:

– To sytuacja bez precedensu. Niektóre oddziały muszą odsyłać pacjentów z nowotworami, bo nie mają z czego ich leczyć – mówi jeden z medyków.


🏥 Szpitale „same się limitują” – system się sypie

Według ekspertów, kryzys ma charakter ogólnopolski. Sygnały o wstrzymywaniu przyjęć spływają z Pomorza, Mazowsza, Śląska, Lubelszczyzny i Małopolski.

Niektóre placówki, aby ratować budżet, nakładają własne limity, mimo że część świadczeń była dotąd nielimitowana.

Szacuje się, że luka finansowa w ochronie zdrowia wynosi obecnie ponad 10 miliardów złotych, a w przyszłym roku może urosnąć nawet do 23 miliardów!


🗣 Co na to rząd i NFZ?

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że „pracuje nad rozwiązaniem problemu”, a NFZ obiecuje dodatowe środki.
Jednak lekarze ostrzegają – nawet jeśli pieniądze się znajdą, dla wielu pacjentów będzie już za późno.

– System nie może działać z rocznymi limitami, bo zdrowie ludzi nie ma daty ważności – komentują eksperci.


❓ Co może zrobić pacjent?

✅ Zadzwoń do szpitala i zapytaj, czy przyjęcia są wstrzymane.
✅ Jeśli odwołano Twój termin – żądaj pisemnego potwierdzenia.
✅ W przypadku odmowy leczenia – zgłoś sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta lub NFZ.
✅ W nagłych przypadkach udaj się na SOR lub nocną pomoc lekarską – mają obowiązek przyjąć każdego.


😢 Polska medycyna w kryzysie – a to dopiero początek?

Służba zdrowia w Polsce jest na granicy załamania.
Lekarze ostrzegają, że jeśli sytuacja nie zostanie natychmiast opanowana, w przyszłym roku możemy zobaczyć falę zamykanych oddziałów i tysięce pacjentów bez dostępu do leczenia.

Czy rząd znajdzie pieniądze, zanim będzie za późno?
Czy pacjenci doczekają się pomocy?

Jedno jest pewne – to nie są już pojedyncze przypadki, to ogólnopolski kryzys.

Wpływ niskotłuszczowego nabiału i tłuszczów trans na płodność kobiet i mężczyzn

Wpływ niskotłuszczowego nabiału i tłuszczów trans na płodność kobiet i mężczyzn

Niewinne produkty, które mogą szkodzić płodności

Wiele osób starających się o dziecko dba o zdrową dietę, wybierając niskotłuszczowy nabiał i unikając wysokokalorycznych potraw. Jednak najnowsze badania pokazują, że niektóre z tych wyborów – choć powszechnie uznawane za zdrowe – mogą paradoksalnie utrudniać zajście w ciążę. Harvardzkie badania nad tzw. „dietą płodności” (Fertility Diet) dowodzą, że rodzaj tłuszczów i produktów mlecznych ma ogromny wpływ na owulację i ogólną zdolność rozrodczą kobiet.


Niskotłuszczowy nabiał a ryzyko niepłodności

Choć jogurty light i mleko 0% tłuszczu cieszą się popularnością wśród osób dbających o sylwetkę, w kontekście płodności mogą być poważnym błędem.
Według badań spożywanie 5–6 porcji niskotłuszczowego nabiału tygodniowo zwiększa ryzyko braku owulacji aż o 86%.

Dlaczego tak się dzieje?

Usunięcie tłuszczu z mleka zmienia jego skład hormonalny. Wzrasta między innymi stężenie IGF-1 (insulinopodobnego czynnika wzrostu), który zaburza równowagę hormonalną i wpływa negatywnie na oś podwzgórze–przysadka–jajniki, kluczową dla regulacji cyklu miesiączkowego.

Eksperci wskazują, że kobiety spożywające wyłącznie odtłuszczony nabiał mogą częściej doświadczać problemów z owulacją, nieregularnych cykli i obniżonego poziomu estrogenów.


Pełnotłusty nabiał – naturalne wsparcie płodności

Dobrą wiadomością jest to, że wystarczy jedna porcja pełnotłustego nabiału dziennie, aby sytuacja zaczęła się poprawiać.
Produkty takie jak mleko 3,2%, naturalny jogurt tłusty czy twaróg pełnotłusty wspierają równowagę hormonalną i mogą zwiększyć szanse na zajście w ciążę.

W badaniu przeprowadzonym przez Harvard School of Public Health kobiety, które regularnie spożywały pełnotłusty nabiał, miały o 66% mniejsze ryzyko niepłodności owulacyjnej.

Kluczowe elementy diety płodności według Harvardu:

  • mniej tłuszczów trans, więcej zdrowych tłuszczów jednonienasyconych (np. oliwa z oliwek, awokado),

  • ograniczenie białka zwierzęcego na rzecz białka roślinnego (fasola, soczewica, tofu),

  • spożywanie węglowodanów o niskim indeksie glikemicznym i produktów bogatych w błonnik,

  • włączenie do diety tłuszczów Omega-3 i Omega-9, które poprawiają jakość komórek rozrodczych.


Tłuszcze trans – cichy wróg płodności

W przeciwieństwie do naturalnych tłuszczów, tłuszcze trans są jednym z największych zagrożeń dla zdrowia hormonalnego.
Zaledwie 4 gramy tłuszczów trans dziennie mogą:

  • zmniejszyć płodność owulacyjną u kobiet o 73%,

  • obniżyć liczbę plemników u mężczyzn o 49%.

Jak działają tłuszcze trans?

Wbudowują się one w błony komórkowe komórek rozrodczych, przez co stają się one mniej elastyczne i gorzej przekazują sygnały hormonalne. W efekcie komórki jajowe i plemniki tracą swoją funkcjonalność, co znacząco obniża zdolność do zapłodnienia.

Co gorsza, przekroczenie tej szkodliwej dawki jest niezwykle łatwe. Wystarczy:

  • kilka ciastek lub herbatników z kremem,

  • jedna duża porcja frytek smażonych na starym oleju,

  • dwa pączki lub kilka croissantów,

  • kilka batoników lub kilka łyżek kremu czekoladowego.


Jak usunąć tłuszcze trans z organizmu?

Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest całkowite wyeliminowanie ich z diety. Organizm potrzebuje od 6 do 24 miesięcy, aby całkowicie pozbyć się tłuszczów trans z komórek.

Proces ten można jednak znacząco przyspieszyć:

1. Kwasy Omega-3 i Omega-9

Dzięki właściwościom przeciwzapalnym i regeneracyjnym, kwasy te wypierają tłuszcze trans z błon komórkowych.
Badania pokazują, że regularne spożycie oliwy z oliwek, orzechów włoskich, siemienia lnianego i tłustych ryb może zmniejszyć ilość tłuszczów trans w erytrocytach nawet o 23%.

2. Dieta wysokobiałkowa

Białko wspomaga metabolizm tłuszczów i regenerację tkanek. W eksperymentach laboratoryjnych na zwierzętach już po dwóch tygodniach diety wysokobiałkowej ilość tłuszczów trans spadła o 10%.

3. Naturalne produkty detoksykujące

Zielone warzywa liściaste, chlorella, spirulina i świeże soki z cytrusów wspierają wątrobę – główny narząd odpowiedzialny za usuwanie toksyn i tłuszczów z organizmu.


Podsumowanie: zdrowa dieta to klucz do płodności

Płodność zależy nie tylko od genetyki czy wieku, ale również od codziennych nawyków żywieniowych.
Zastąpienie produktów niskotłuszczowych ich naturalnymi odpowiednikami, rezygnacja z żywności przetworzonej i eliminacja tłuszczów trans może znacząco zwiększyć szanse na naturalne poczęcie.

Zdrowe tłuszcze to sprzymierzeniec kobiecego układu hormonalnego, a pełnotłusty nabiał i oliwa z oliwek mogą okazać się prostym i skutecznym sposobem na przywrócenie równowagi organizmu.

Alkohol a Odchudzanie: Prawda, Której Nikt Ci Nie Powie (Dlaczego Waga Stoi w Miejscu)

Twoje jelita – „drugi mózg”. Jak o nie dbać, aby zachować zdrowie i odporność?

Alkohol a Odchudzanie: Prawda, Której Nikt Ci Nie Powie (Dlaczego Waga Stoi w Miejscu)

Czy prowadzisz zdrowy styl życia, ograniczasz węglowodany, ćwiczysz regularnie, a Twoja waga ani drgnie? Prawdopodobnie odpowiedź kryje się w jednym, często pomijanym czynniku: alkoholu.

Nie chodzi tu tylko o puste kalorie – alkohol wpływa na kluczowe procesy metaboliczne, które bezpośrednio blokują spalanie tłuszczu i torują drogę do insulinooporności. To właśnie te mechanizmy uniemożliwiają Ci osiągnięcie długoterminowego sukcesu w odchudzaniu.

Pora odkryć, dlaczego nawet okazjonalne picie rujnuje Twoje wysiłki.


1. Cichy Zabójca Insulinooporności: Bezpośredni Wpływ Alkoholu na Metabolizm

Insulinooporność to stan, w którym komórki przestają reagować na insulinę. Jest to nie tylko droga do cukrzycy typu 2, ale przede wszystkim główna przyczyna trudności z odchudzaniem. Alkohol działa na ten problem dwutorowo:

  • Blokowanie Receptorów Insulinowych: Etanol (alkohol etylowy) zakłóca sposób, w jaki insulina łączy się z receptorami na powierzchni komórek. Mówiąc prościej, klucz (insulina) nie pasuje już do zamka (receptor), co uniemożliwia glukozie efektywne wejście do komórki.
  • Uszkodzenie Transportera GLUT4: Alkohol przeszkadza w aktywacji transportera glukozy GLUT4, który odpowiada za wprowadzanie glukozy do wnętrza komórek mięśniowych. Gdy ten mechanizm zawodzi, glukoza gromadzi się we krwi, zmuszając trzustkę do produkcji jeszcze większych ilości insuliny.

Kluczowy wniosek: Nawet jeśli spożywasz alkohol bez węglowodanów (np. czysty alkohol mocny), podwyższasz poziom insuliny, co maksymalnie blokuje proces spalania tkanki tłuszczowej. Alkohol dodaje kolejny, potężny korzeń do „Drzewa Insulinooporności”.

2. Nocny Głód i Zrujnowany Sen: Pośrednie Skutki Picia

Powszechnie uważa się, że alkohol pomaga zasnąć. Choć rzeczywiście skraca czas potrzebny na zaśnięcie, drastycznie pogarsza jakość snu i prowadzi do destrukcyjnych zmian w apetycie następnego dnia.

    • Zaburzenie Architektury Snu i Kortyzol: Alkohol zaburza naturalne cykle snu, sprawiając, że sen jest płytki i nieefektywny. Jedna źle przespana noc podnosi poziom hormonu stresu – kortyzolu, który automatycznie zwiększa insulinooporność.
  • Hipoglikemia i Wilczy Apetyt: Wątroba wykorzystuje zapasy glikogenu, aby uwalniać glukozę w nocy. Alkohol może blokować ten proces. Niedobór glukozy wywołuje stan hipoglikemii, który odczuwasz jako silny, wręcz desperacki głód. To zmusza Cię do sięgnięcia po produkty wysokowęglowodanowe, co jest podwójnym ciosem dla Twojej diety.

 3. Rozszczelnienie Jelit i Ogólnoustrojowy Stan Zapalny

Kondycja Twoich jelit jest ściśle powiązana z odpornością i zdrowiem metabolicznym. Alkohol jest czynnikiem, który fizycznie niszczy barierę jelitową, wywołując stan zapalny w całym organizmie.

    • Nieszczelne Jelita (Leaky Gut): Alkohol powoduje, że komórki jelitowe oddalają się od siebie. Przez tak powstałe „szczeliny” do krwiobiegu przedostają się cząsteczki, które nie powinny tam trafić.
  • Reakcja Zapalna: Ciała obce we krwi wywołują przewlekły stan zapalny. Ten stan nie tylko powoduje dolegliwości jelitowe (gazy, wzdęcia), ale też bezpośrednio nasila insulinooporność, skutecznie blokując zdrowe procesy metaboliczne i spalanie tłuszczu.

 Jak Skutecznie Zrezygnować z Alkoholu na Diecie?

Jeśli chcesz osiągnąć i utrzymać pożądaną masę ciała, eliminacja alkoholu jest kluczowa.

  1. Najpierw Stabilizacja Diety: Zanim zaczniesz walczyć z używkami, daj organizmowi szansę na adaptację. Diety niskowęglowodanowe, a zwłaszcza ketogeniczne (wprowadzające stan ketozy), pomagają stabilizować ośrodki dopaminergiczne i znacząco zmniejszają potrzebę sięgania po używki. Daj sobie co najmniej 6 tygodni ścisłej diety, zanim podejmiesz próby eliminacji alkoholu.
  2. Unikaj „Łączników” (Słodzone Alkohole): Jeśli nie jesteś w stanie od razu zrezygnować, zacznij od eliminacji alkoholi wysokowęglowodanowych (np. piwo, słodkie wina, drinki). Pamiętaj jednak, że ostatecznym celem dla zdrowia metabolicznego jest całkowita eliminacja.

Podsumowanie: Alkohol to nie tylko kalorie. To substancja psychoaktywna i metaboliczna przeszkoda, która zagraża zdrowiu i blokuje Twoje starania o szczupłą sylwetkę

Zmiana czasu rujnuje zdrowie. Czas skończyć z tym absurdem

W nocy z 25 na 26 października 2025 roku ponownie cofniemy zegarki o godzinę. To pozornie niewielka zmiana, ale jej skutki dla zdrowia są znacznie poważniejsze, niż się wydaje. Lekarze i naukowcy alarmują – przestawianie czasu dwa razy w roku zaburza rytm biologiczny, powoduje problemy ze snem, zwiększa liczbę wypadków i wpływa negatywnie na psychikę.

Zmiana czasu to atak na rytm biologiczny

Organizm człowieka funkcjonuje w zgodzie z tzw. rytmem dobowym. Każda nagła zmiana pory wstawania czy zasypiania działa jak mini jet lag. Potrzeba nawet kilku dni, by ciało się przystosowało. W tym czasie spada koncentracja, wzrasta ryzyko błędów w pracy, a u osób starszych lub przewlekle chorych może dojść do zaostrzenia dolegliwości.

Badania potwierdzają, że w tygodniu po zmianie czasu rośnie liczba wypadków drogowych i zawałów serca. Zaburzenia snu i przemęczenie prowadzą też do spadku odporności i zwiększonego ryzyka depresji sezonowej.

Politycy milczą, a ludzie cierpią

Mimo jednoznacznych dowodów naukowych, rządy od lat nie potrafią podjąć decyzji o zakończeniu tego niezdrowego zwyczaju. Temat regularnie wraca, ale kończy się na zapowiedziach i konsultacjach. W efekcie miliony Polaków nadal muszą dostosowywać swój organizm do nielogicznego systemu, który przynosi więcej szkód niż pożytku.

Czas zatrzymać ten szkodliwy mechanizm

Zmiana czasu to anachronizm, który trzeba jak najszybciej zlikwidować. Nie przynosi oszczędności, za to realnie szkodzi zdrowiu publicznemu. Utrzymywanie jej w XXI wieku to dowód, że władze nie kierują się dobrem obywateli, lecz bezwładem biurokratycznym. Polska potrzebuje stabilności, a nie corocznego chaosu z zegarkami i kalendarzami.


Najczęściej zadawane pytania

1. Czy zmiana czasu naprawdę szkodzi zdrowiu?
Tak. Według badań medycznych zaburza rytm snu, podnosi ryzyko chorób serca, depresji i wypadków drogowych. Organizm potrzebuje kilku dni, by się przystosować, co u wielu osób kończy się wyczerpaniem.

2. Czy zmiana czasu przynosi jakieś korzyści?
Nie. Dawniej miała pomagać w oszczędzaniu energii, ale dziś to nieaktualne. Współczesne systemy oświetlenia i pracy nie mają z tym nic wspólnego.

3. Czy Polska może zrezygnować ze zmiany czasu?
Tak. Unia Europejska dała krajom członkowskim możliwość wyboru stałego czasu. Wystarczy decyzja rządu i odpowiednia ustawa. Problem w tym, że politycy od lat unikają działania.

Dieta Imitująca Post – rewolucyjny sposób na regenerację organizmu

Dieta Imitująca Post (DIP) to naukowo opracowany plan żywieniowy, który pozwala aktywować w organizmie procesy naprawcze i odmładzające bez konieczności całkowitego głodzenia się. Ten 5-dniowy cykl niskokalorycznej diety, stworzony przez profesora Waltera Longo, imituje naturalne efekty postu, jednocześnie dostarczając organizmowi niezbędnych składników odżywczych.

DIP stosowana jest zazwyczaj przez pięć dni w miesiącu, przez trzy kolejne miesiące. Taki rytm pozwala organizmowi wejść w tryb regeneracji, obniżyć poziom glukozy i czynników wzrostu, a tym samym uruchomić procesy samonaprawy komórek.

Jak działa Dieta Imitująca Post

Kluczem do skuteczności DIP jest odpowiedni rozkład makroskładników. Dieta zawiera niewielką ilość białka, natomiast dominuje w niej tłuszcz i węglowodany w odpowiednich proporcjach. Dzięki temu organizm „myśli”, że pości, co prowadzi do obniżenia poziomu cukru we krwi, aktywacji autofagii (naturalnego procesu oczyszczania komórek) i stymulacji regeneracji tkanek.

Dieta Imitująca Post – rewolucyjny sposób na regenerację organizmu
Dieta Imitująca Post – rewolucyjny sposób na regenerację organizmu

Najważniejsze korzyści zdrowotne

Badania przeprowadzone pod kierunkiem profesora Longo wykazały szereg pozytywnych efektów zdrowotnych wynikających z regularnego stosowania DIP:

Odmłodzenie serca – trzy 5-dniowe cykle diety mogą odmłodzić wiek biologiczny serca nawet o trzy lata.

Redukcja stłuszczenia wątroby – u osób z niealkoholowym stłuszczeniem wątroby obserwowano zmniejszenie ilości tłuszczu w tym narządzie nawet o 50% po trzech cyklach diety.

Regeneracja nerek – dieta wspomaga procesy odbudowy kłębuszków nerkowych i aktywuje szlaki naprawcze w nerkach.

Wzmocnienie układu odpornościowego – cykliczne stosowanie DIP pobudza produkcję nowych komórek odpornościowych, co prowadzi do rzeczywistego odmłodzenia układu immunologicznego, szczególnie u osób po 40. roku życia.

Zmniejszenie stanów zapalnych – dieta obniża poziom markerów zapalnych, co może chronić przed chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak cukrzyca typu 2, nowotwory czy choroby serca.

Regeneracja komórek trzustki – badania wskazują, że DIP może wspierać odbudowę komórek beta trzustki odpowiedzialnych za produkcję insuliny, co ma szczególne znaczenie w profilaktyce cukrzycy.

Wydłużenie życia – regularne stosowanie diety w wieku 50–70 lat może wydłużyć oczekiwaną długość życia nawet o pięć lat.

Jak wygląda plan diety

Dieta Imitująca Post występuje w dwóch wariantach, które różnią się kalorycznością i przeznaczeniem:

  • Standardowa DIP – pierwszy dzień to około 1100 kcal, a kolejne 4 dni to 700–800 kcal. Ten wariant stosuje się w celach profilaktycznych i prozdrowotnych, wspierając serce, wątrobę i nerki.

  • Kliniczna DIP – stosowana w warunkach medycznych, na przykład u pacjentów onkologicznych. Kaloryczność wynosi ok. 600 kcal pierwszego dnia i 300 kcal w kolejnych czterech.

W dniach 2–5 zalecany podział energii wygląda następująco:

  • białko: około 10%

  • tłuszcze: około 45%

  • węglowodany: około 45%

Czy warto spróbować?

Dieta Imitująca Post to jedna z najbardziej przebadanych metod regeneracyjnych. Nie wymaga całkowitego postu, dzięki czemu jest bezpieczna i możliwa do przeprowadzenia samodzielnie, pod warunkiem zachowania zasad kaloryczności i proporcji makroskładników.

To rozwiązanie dla osób, które chcą poprawić zdrowie metaboliczne, zredukować stany zapalne i zadbać o długowieczność. Regularne, 5-dniowe cykle mogą być realną inwestycją w zdrowie i młodość organizmu.

Więcej szczegółowych przepisów i wskazówek, jak przeprowadzić Dietę Imitującą Post, można znaleźć w artykule autora, do którego link znajduje się w opisie filmu.

Witamina Antyrakowa: Foliany i inne składniki, które chronią przed nowotworami

Witamina

Współczesna nauka coraz częściej podkreśla, że to, co jemy, ma ogromny wpływ na nasze zdrowie i ryzyko zachorowania na raka. Szacuje się, że sposób odżywiania odpowiada nawet za 30% wszystkich przypadków nowotworów. Jednym z najważniejszych składników o udowodnionym działaniu ochronnym są foliany, czyli witamina B9, znana również jako kwas foliowy.

Foliany – strażnicy DNA

Niedobór witaminy B9 występuje aż u 90% Polaków. To ogromny problem, ponieważ foliany pełnią kluczową rolę w ochronie naszego DNA. Stabilizują materiał genetyczny i umożliwiają komórkom naprawę uszkodzeń, zanim przekształcą się one w trwałe mutacje prowadzące do nowotworów.

Regularne spożywanie folianów wiąże się ze znacznym obniżeniem ryzyka wielu typów raka. Badania wskazują, że odpowiedni poziom witaminy B9 może zmniejszyć ryzyko rozwoju raka jelita grubego o 14%, raka przełyku o 41%, raka trzustki o 18%, a raka szyjki macicy aż o 47%.

Foliany – tylko w odpowiednich ilościach

Warto pamiętać, że działanie folianów ma charakter profilaktyczny, a nie leczniczy. Ich zadaniem jest zapobieganie powstawaniu nowotworów, a nie leczenie już istniejących zmian. Co więcej, nadmiar witaminy B9 – szczególnie w postaci syntetycznych suplementów – może mieć efekt odwrotny. Megadawki mogą sprzyjać rozwojowi raka, jeśli choroba już się rozpoczęła.

Dlatego najlepiej dostarczać foliany z naturalnych produktów. Doskonałym źródłem są zielone warzywa liściaste – szpinak, jarmuż, brokuły, szparagi – oraz rośliny strączkowe, takie jak soczewica czy ciecierzyca. Warto też pamiętać, że foliany są bardzo wrażliwe na wysoką temperaturę – długie gotowanie może powodować straty nawet do 60%.

Witamina Antyrakowa: Foliany i inne składniki, które chronią przed nowotworami
Witamina Antyrakowa: Foliany i inne składniki, które chronią przed nowotworami

Inne składniki o działaniu przeciwnowotworowym

Choć foliany odgrywają kluczową rolę, nie są jedynym składnikiem, który może chronić nas przed rakiem. W profilaktyce nowotworów równie ważne są inne witaminy i minerały, które wspierają układ odpornościowy i neutralizują działanie wolnych rodników.

Błonnik pokarmowy

Jest jednym z najskuteczniejszych naturalnych czynników chroniących układ pokarmowy. Regularne spożywanie błonnika może zmniejszyć ryzyko raka jelita grubego o 26%, żołądka o 28%, a trzustki aż o 60%. Chroni także przed rakiem piersi i prostaty. Niestety, aż 80% Polaków nie spożywa błonnika w zalecanych ilościach.

Witamina D

Odpowiedni poziom witaminy D może obniżyć ryzyko raka tarczycy o 24% oraz potencjalnie chronić przed nowotworami głowy, szyi, płuc, piersi i jelita grubego. W Polsce większość osób cierpi na niedobory tej witaminy, dlatego warto regularnie badać jej poziom i w razie potrzeby suplementować, szczególnie jesienią i zimą.

Selen

Ten mikroelement ma silne działanie antyoksydacyjne i wspiera układ odpornościowy w walce z komórkami nowotworowymi. Badania pokazują, że selen może chronić przed rakiem trzustki, wątroby, przełyku i prostaty. Najlepsze źródła to orzechy brazylijskie, ryby (makrela, śledź) oraz wątróbka.

Witaminy C i E

Witamina C wykazuje działanie ochronne szczególnie w obrębie układu pokarmowego, a witamina E chroni przed nowotworami płuc i przełyku. Obie neutralizują wolne rodniki i wspomagają regenerację tkanek.

Antocjany i karotenoidy

Związki te odpowiadają za barwę warzyw i owoców – od intensywnie czerwonych pomidorów po ciemnofioletowe jagody. Neutralizują wolne rodniki i chronią przed rakiem jelita grubego, płuc, nerek, przełyku oraz jajników.

Warzywa krzyżowe – liderzy w walce z rakiem

Wśród wszystkich grup produktów spożywczych, warzywa krzyżowe (brokuły, kalafior, kapusta, brukselka) zajmują szczególne miejsce w profilaktyce nowotworowej. Zawierają glukozynolany, które podczas trawienia przekształcają się w izotiocyjaniany – związki aktywujące procesy detoksykacyjne i neutralizujące substancje rakotwórcze.

Regularne spożywanie warzyw krzyżowych obniża ryzyko raka żołądka o 41%, trzustki o 17%, a jelita grubego o 20%. To jedne z najskuteczniejszych naturalnych środków ochronnych, jakie możemy włączyć do codziennej diety.

Jak zapobiegać nowotworom przez dietę

Profilaktyka nowotworowa nie wymaga skomplikowanych działań. Wystarczy kilka prostych zasad:

  • Jedz codziennie warzywa i owoce w różnych kolorach.

  • Włącz do diety warzywa krzyżowe przynajmniej kilka razy w tygodniu.

  • Zwiększ spożycie błonnika poprzez pełnoziarniste produkty i strączki.

  • Unikaj przetworzonej żywności i nadmiaru czerwonego mięsa.

  • Utrzymuj prawidłowy poziom witaminy D i selenu.

Świadome wybory żywieniowe mogą znacząco zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka i poprawić ogólne zdrowie. To inwestycja w przyszłość, która zaczyna się od prostych decyzji przy stole.


Autor: Daniel Szysz

Dramat pacjentów w Świnoujściu. Na wizytę do lekarza czeka się aż do 2027 roku!

Dramat pacjentów w Świnoujściu

Świnoujście choruje na brak lekarzy. Na wizytę u specjalisty poczekasz nawet do 2027 roku!

Mieszkańcy Świnoujścia są coraz bardziej bezsilni. Z najnowszych danych Narodowego Funduszu Zdrowia (stan na 15 października 2025 roku) wynika, że czas oczekiwania na wizytę u specjalisty w Szpitalu Miejskim im. Jana Garduły to prawdziwy dramat. Terminy sięgają nawet 2027 roku.

W mieście, które reklamuje się jako uzdrowisko, pacjent z bólem kolana lub problemami z sercem musi czekać ponad rok. To nie jest opieka medyczna – to systemowa porażka.


Ortopeda? Dopiero w kwietniu 2026 roku

W Poradni Urazowo-Ortopedycznej przy ul. Mieszka I 7 pierwszy wolny termin przypada dopiero na 8 kwietnia 2026 roku.
Oznacza to, że osoba z urazem kończyny lub zwyrodnieniem stawu musi czekać pół roku, zanim zobaczy lekarza.
Tymczasem ból nie poczeka, a choroba postępuje.

Pacjenci przyznają, że szukają pomocy prywatnie, choć nie każdego na to stać.
Dla wielu starszych mieszkańców Świnoujścia płatna konsultacja za 300–400 zł to luksus nieosiągalny.


Kardiolog dziecięcy? Dopiero w lipcu 2026 roku

Jeszcze dłużej trzeba czekać w Poradni Kardiologii Dziecięcej.
Pierwszy dostępny termin to 2 lipca 2026 roku – czyli niemal dziewięć miesięcy od dzisiaj.
Rodzice dzieci z wadami serca są przerażeni. W przypadku problemów kardiologicznych czas odgrywa kluczową rolę, a tu liczy się każdy dzień.

– To skandal. Dziecko z arytmią nie może czekać prawie roku. W takim tempie zdążymy skończyć szkołę, zanim zobaczymy specjalistę – komentują rodzice zaniepokojeni sytuacją.


Gastroskopia i kolonoskopia – nawet 2027 rok!

Świnoujście, które słynie z uzdrowisk i dbałości o zdrowie, dziś świeci pustkami w grafiku badań diagnostycznych.
Na gastroskopię w Pracowni Endoskopii Szpitala Miejskiego można liczyć dopiero 23 września 2026 roku.
Na kolonoskopię – jeszcze później, 27 stycznia 2027 roku.

Co gorsza, jak zaznacza NFZ, „pierwszy wolny termin świadczenia w znieczuleniu może być późniejszy”.
Czyli pacjenci, którzy nie są w stanie znieść bólu podczas badania, mogą poczekać nawet dwa lata.


Pulmonolog? 10 stycznia 2027 roku

Dramatyczna sytuacja panuje także w Poradni Pulmonologicznej.
Pierwszy wolny termin wizyty to 10 stycznia 2027 roku.
Ponad czternaście miesięcy oczekiwania dla osób z przewlekłym kaszlem, dusznością, czy podejrzeniem chorób płuc to zagrożenie zdrowia i życia.

W Świnoujściu, gdzie wielu mieszkańców to seniorzy lub osoby po chorobach układu oddechowego, taki czas oczekiwania jest po prostu nie do przyjęcia.


Operacje ortopedyczne dopiero za 2 lata

W przypadku zabiegów ortopedycznych w Szpitalu Miejskim im. Jana Garduły trudno mówić o jakiejkolwiek dostępności.
Na wszystkie operacje – niezależnie od rodzaju – obowiązuje ten sam termin: 28 stycznia 2027 roku.

Dotyczy to m.in.:

  • artroskopii kolana,

  • rekonstrukcji więzadeł krzyżowych,

  • plastyki więzadeł pobocznych kolana,

  • leczenia operacyjnego zespołu cieśni nadgarstka.

To pokazuje, że system po prostu nie wydala. Brakuje lekarzy, brakuje sal, a pacjenci są spychani na margines.


Mieszkańcy: „Jesteśmy uzdrowiskiem tylko z nazwy”

Wielu świnoujścian nie kryje rozgoryczenia.
Miasto, które co roku przyciąga tysiące turystów i reklamuje się jako miejsce zdrowego wypoczynku, samo nie zapewnia podstawowej opieki zdrowotnej.

– Mówimy o kurorcie, a żeby dostać się do pulmonologa, trzeba czekać półtora roku. Gdzie sens, gdzie logika? – komentuje pan Jerzy, emeryt z Warszowa.

Z kolei pani Anna, mama dwójki dzieci, dodaje:
– To nie jest służba zdrowia, tylko loteria. Albo zdążysz dożyć wizyty, albo nie.


Szpital milczy, NFZ nie reaguje

Szpital Miejski im. Jana Garduły przy ul. Mieszka I 7 w Świnoujściu nie udzielił komentarza w sprawie dramatycznych kolejek.
Z kolei Narodowy Fundusz Zdrowia ogranicza się do publikacji suchych danych, bez informacji o planowanych zmianach czy dodatkowych środkach dla regionu.

Tymczasem w innych miastach – jak Gryfice czy Szczecin – kolejki są nieco krótsze.
Wielu mieszkańców Świnoujścia rozważa więc leczenie poza miastem, co jednak wiąże się z dodatkowymi kosztami i trudnościami logistycznymi.


Świnoujście potrzebuje natychmiastowej reformy zdrowia

Sytuacja w Świnoujściu to nie jednostkowy przypadek, lecz symbol zapaści systemu zdrowia w Polsce.
Lokalny szpital i poradnie nie są w stanie sprostać potrzebom mieszkańców.
Problemem nie jest tylko brak lekarzy – to brak realnej polityki zdrowotnej.

Jeśli nic się nie zmieni, już wkrótce Świnoujście stanie się miastem bez specjalistów, a pacjenci będą musieli wybierać między prywatną opieką a cierpieniem w ciszy.


📍 Dane kontaktowe dla pacjentów:

Szpital Miejski im. Jana Garduły w Świnoujściu Sp. z o.o.
ul. Mieszka I 7, 72-600 Świnoujście
tel. 91 32 67 424

na podstawie danych z NFZ

Dostępność Świadczeń Medycznych w Szpitalu Miejskim w Świnoujściu

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji o konkretnym świadczeniu lub chcesz, abym wyszukał wolne terminy dla innych usług, proszę, daj mi znać.

 

Dostępność Świadczeń Medycznych w Szpitalu Miejskim w Świnoujściu

 

Poniższe zestawienie prezentuje daty pierwszych wolnych terminów na wybrane świadczenia w Szpitalu Miejskim im. Jana Garduły w Świnoujściu Sp. z o.o., aktualne na dzień 15 października 2025 r.

 

Najwcześniejsze Terminy (do końca października 2025 r.)

 

Świadczenie Miejsce Udzielania Świadczeń Adres Telefon Pierwszy Wolny Termin
PORADNIA CHIRURGII OGÓLNEJ DLA DZIECI PORADNIA CHIRURGII DZIECIĘCEJ Mieszka I 7 91-32-67-322 21.10.2025 r.
WYCIĘCIE MACICY (HISTEREKTOMIA) ODDZ. GINEKOLOGICZNO-POŁOŻNICZY Mieszka I 7 091-3267-443 24.10.2025 r.
AMBULATORYJNA STACJA DIALIZ STACJA DIALIZ Powstańców Śląskich 2/4 913267345 29.10.2025 r.
PORADNIA LECZENIA BÓLU PORADNIA LECZENIA BÓLU Mieszka I 7 91-32-67-424 29.10.2025 r.
PORADNIA POŁOŻNICZO-GINEKOLOGICZNA PORADNIA POŁOŻNICZO-GINEKOLOGICZNA Mieszka I 7 091-32-67-424 30.10.2025 r.
OPERACJE PRZEPUKLINY PACHWINOWEJ ODDZIAŁ CHIRURGII OGÓLNEJ Mieszka I 7 091-32-67-335 31.10.2025 r.
ODDZIAŁ CHIRURGICZNY OGÓLNY (Hospitalizacja) ODDZIAŁ CHIRURGII OGÓLNEJ Mieszka I 7 091-32-67-335 31.10.2025 r.
ODDZIAŁ CHORÓB WEWNĘTRZNYCH (Hospitalizacja) ODDZIAŁ CHORÓB WEWNĘTRZNYCH Mieszka I 7 +48 91 326 74 13 31.10.2025 r.

 

Terminy na Listopad 2025 r.

 

Świadczenie Miejsce Udzielania Świadczeń Adres Telefon Pierwszy Wolny Termin
ODDZIAŁ POŁOŻNICZO-GINEKOLOGICZNY (Hospitalizacja) ODDZ. GINEKOLOGICZNO-POŁOŻNICZY Mieszka I 7 091-3267-443 07.11.2025 r.
OPERACJE USUNIĘCIA ŻYLAKÓW KOŃCZYNY DOLNEJ ODDZIAŁ CHIRURGII OGÓLNEJ Mieszka I 7 091-32-67-335 07.11.2025 r.

 

Kluczowe Informacje Kontaktowe i Adresowe

 

Większość świadczeń (chirurgia, ginekologia, interna, poradnie) dostępna jest pod adresem:

Stacja Dializ znajduje się w innej lokalizacji:

  • ŚWINOUJŚCIE, POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH 2/4

 

Wskazówka dla Pacjenta

 

Pamiętaj, aby przed wizytą skontaktować się telefonicznie z odpowiednią placówką w celu potwierdzenia terminu oraz uzyskania informacji o ewentualnym wymaganym skierowaniu.

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji o konkretnym świadczeniu lub chcesz, abym wyszukał wolne terminy dla innych usług, proszę, daj mi znać.